- attachments from mail sent to this address will be automagically published here. Add some comments in mail body...
18.2.2010 12:19
87%
zd**odomordozaur
TG18.2.2010 11:24
72%
bobobo1
-17.2.2010 14:27
76%
peppino
PEMIX17.2.2010 12:25
51%
peppino
KOMIKS17.2.2010 02:11
62%
16.2.2010 21:55
81%
16.2.2010 18:13
58%
xdlol
...16.2.2010 16:08
57%
xdlol
...16.2.2010 15:36
48%
Google
ROBACZEK I LABIRYNT ;)16.2.2010 13:31
79%
16.2.2010 12:10
67%
domes
WTORKOWE16.2.2010 10:34
87%
16.2.2010 09:02
56%
bobobo1
NO TO WIECEJ POWTOREK;-)16.2.2010 08:21
67%
bobobo1
-16.2.2010 01:02
58%
xdlol
...15.2.2010 22:12
43%
15.2.2010 22:08
73%
15.2.2010 20:11
69%
zoombii27
??????15.2.2010 19:14
60%
trahbo
HELI..15.2.2010 18:53
28%
15.2.2010 18:35
67%
15.2.2010 15:35
76%
15.2.2010 11:41
74%
15.2.2010 01:42
80%
14.2.2010 20:17
80%
14.2.2010 17:44
80%
peppino
PRZEMIESZANE PART.2Specjalnie dla użytkowników obczaj.net, zniżka 5% na zakupy w sklepie z grami planszowymi Aeluri.pl (należy wejść przez ten link bądź podać przy zamówieniu kod promocyjny obczaj).
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego sk**wiela złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - sk**wiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego sk**wiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego sk**wiela kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa sk**wiel - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała sk**wiela na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny sk**wiel, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa sk**wiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować sk**wiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego sk**wiela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego sk**wiela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego sk**wiela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- k**wa, widzę, że tu sami swoi!
- Kto to jest ksiądz?
- To jest taki człowiek, do którego wszyscy mówią "ojcze", oprócz jego własnych dzieci, które do niego mówią "wujku"
Zakonnica łapie na stopa mercedesa. W nim blondyna w futrze...
"Gdzie siostrę podwieźć?"
Jadą w ciszy. Nagle zakonnica się pyta:
"A skąd pani ma taki piękny samochód?"
"Dostałam od kochanka"
"A futro?"
"Też od kochanka"
"A biżuteria pewnie też" - pyta zaciekawiona siostra.
"Też"...
Siostra przybywa do swojego domu. Bierze kąpiel. Modlitwa. Wskakuje do łóżka i słyszy pukanie.
"Kto tam?"
"Ksiądz Jan"
"W d**ę sobie wsadź tę bombonierkę"
Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
- Jak się nazywasz, dziewczynko?
- Mam na imię Płatek.
Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
- Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
- Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
- Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
Dziewczynka:
- Pigi.
Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
- A dlaczego ma tak na imię?
- Bo rucha świnie!
Chrześcijanin, muzułmanin i ateista lecą samolotem, jak to w samolotach bywa, silnik poszedł zepsuł się i aeroplan zaczął spadać.
Chrześcijanin dodaje sobie otuchy:
- Żyłem dobrze, nie kłamałem, nie zdradzałem, spotkam się z Bogiem i będę żył w raju. Nic nie jest mi straszne w tej chwili.
- Wierzę w Mahometa i Allacha, nigdy nie wydałem fałszywego świadectwa wobec proroka i Boga. Żyłem jak dobry muzułmanin, czeka mnie wieczne szczęście - uspokaja się mahometanin.
- Kolega wybaczy - wpada mu w słowo chrześcijanin - ale wierzy pan w złego Boga, nie ma innego niż Bóg chrześcijański, uwierz w niego a będziesz zbawiony.
- Panowie pozwolą - odezwał się ateista - ja wierzę w naukę, która wyposażyła mnie w ten oto spadochron, także panowie, żegnam i życzę przyjemnego życia... gdziekolwiek...
"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach, na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światło. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"
Zakonnica ucząca dzieci w szkole religii zadała im pytanie: "Kiedy człowiek umiera i idzie do nieba, to która część ciała idzie najpierw?"
Mała Ania podnosi rękę i mówi:
- Wydaję mi się, że to bądą ręce.
- Dlaczego uważasz, że to są ręce - docieka zakonnica.
- No bo jak człowiek się modli to trzyma ręce złączone i wyciągnięte przed sobą i Pan Bóg bierze tak te ręce i dlatego uważam, że to ręce idą pierwsze.
- Wspaniała odpowiedź - chwali ją zakonnica.
W tym momencie zgłasza się mały Jasio.
- Siostro wydaje mi sie, że to będą nogi.
Zakonnica spojrzała na Jasia z najdziwniejszym wyrazem twarzy jaki umiała zrobić i pyta:
- Jasiu powiedz nam dlaczego tak uważasz.
- Bo ostatnio jak wszedłem do sypialni rodziców w nocy, mama miała nogi w górze i krzyczała "Boże, dochodzę!", i gdyby tata jej nie przyszpilił, to byśmy ją stracili, biedaczkę.
W szpitalu leży pod tlenem umierający facet. Przychodzi do niego ksiądz, żeby go wyspowiadać. Przysiadł na jego łóżku i mówi:
- Tak, synu, powiedz mi ostatnie swoje grzechy.
- Ch..., ch...
- O przepraszam, widzę, że masz maskę tlenową. Więc masz tutaj kartkę, długopis i napisz.
Facet napisał coś i zmarł. Ksiądz bierze kartkę i czyta: "Chamie zejdź z przewodu tlenowego...".
Nowy ksiądz był spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafii, więc prosił kościelnego żeby mógł do świętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby się rozluźnić. I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze (a nawet lepiej) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju znalazł list:
"DROGI BRACIE:
- Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
- Na początku mówi się "Niech bedzie pochwalony", a nie "k.... mać";
- Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie;
- Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;
- Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
- A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie ciao;
- Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duże t";
- Nie wolno na Judasza mówić "ten sku*wysyn";
- Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara;
- Jest 10 przekazań a nie 12;
- Jest 12 apostołów a nie 10;
- Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pi*du;
- Inicjatywa aby ludze klaskali była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić "pociąg" to przesada;
- Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
- Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie połówki po 45 minut;
- Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie ku*wą;
- Jezusa ukrzyżowali, a nie zaj*bali;
- Ten obok w "czerwonej sukni" to nie był transwestyta, to byłem ja, Biskup!"
Przychodzi babcia do księdza i pyta:
- Czy ksiądz może mi ochrzcić kota?
- Ochrzcić kota? Bzdura, to niemożliwe!
- Ale mi bardzo mi zależy! Dam za to 10 tysięcy dolarów.
Ksiądz ochrzcił kota, ale sumienie go gryzło i poszedł do biskupa.
- Ochrzciłem kota.
- Coś ty zrobi??! - krzyczy na niego biskup.
- Ale dostałem za to 10 tysięcy dolarów.
- Aaaa, to w takim razie proszę teraz przygotować kota do bierzmowania!
Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik. Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku. Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża. Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana...
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego sk**wiela złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - sk**wiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego sk**wiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego sk**wiela kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa sk**wiel - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała sk**wiela na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny sk**wiel, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa sk**wiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować sk**wiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego sk**wiela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego sk**wiela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego sk**wiela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- k**wa, widzę, że tu sami swoi!
- Kto to jest ksiądz?
- To jest taki człowiek, do którego wszyscy mówią "ojcze", oprócz jego własnych dzieci, które do niego mówią "wujku"
Zakonnica łapie na stopa mercedesa. W nim blondyna w futrze...
"Gdzie siostrę podwieźć?"
Jadą w ciszy. Nagle zakonnica się pyta:
"A skąd pani ma taki piękny samochód?"
"Dostałam od kochanka"
"A futro?"
"Też od kochanka"
"A biżuteria pewnie też" - pyta zaciekawiona siostra.
"Też"...
Siostra przybywa do swojego domu. Bierze kąpiel. Modlitwa. Wskakuje do łóżka i słyszy pukanie.
"Kto tam?"
"Ksiądz Jan"
"W d**ę sobie wsadź tę bombonierkę"
Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
- Jak się nazywasz, dziewczynko?
- Mam na imię Płatek.
Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
- Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
- Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
- Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
Dziewczynka:
- Pigi.
Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
- A dlaczego ma tak na imię?
- Bo rucha świnie!
Chrześcijanin, muzułmanin i ateista lecą samolotem, jak to w samolotach bywa, silnik poszedł zepsuł się i aeroplan zaczął spadać.
Chrześcijanin dodaje sobie otuchy:
- Żyłem dobrze, nie kłamałem, nie zdradzałem, spotkam się z Bogiem i będę żył w raju. Nic nie jest mi straszne w tej chwili.
- Wierzę w Mahometa i Allacha, nigdy nie wydałem fałszywego świadectwa wobec proroka i Boga. Żyłem jak dobry muzułmanin, czeka mnie wieczne szczęście - uspokaja się mahometanin.
- Kolega wybaczy - wpada mu w słowo chrześcijanin - ale wierzy pan w złego Boga, nie ma innego niż Bóg chrześcijański, uwierz w niego a będziesz zbawiony.
- Panowie pozwolą - odezwał się ateista - ja wierzę w naukę, która wyposażyła mnie w ten oto spadochron, także panowie, żegnam i życzę przyjemnego życia... gdziekolwiek...
"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach, na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światło. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"
Zakonnica ucząca dzieci w szkole religii zadała im pytanie: "Kiedy człowiek umiera i idzie do nieba, to która część ciała idzie najpierw?"
Mała Ania podnosi rękę i mówi:
- Wydaję mi się, że to bądą ręce.
- Dlaczego uważasz, że to są ręce - docieka zakonnica.
- No bo jak człowiek się modli to trzyma ręce złączone i wyciągnięte przed sobą i Pan Bóg bierze tak te ręce i dlatego uważam, że to ręce idą pierwsze.
- Wspaniała odpowiedź - chwali ją zakonnica.
W tym momencie zgłasza się mały Jasio.
- Siostro wydaje mi sie, że to będą nogi.
Zakonnica spojrzała na Jasia z najdziwniejszym wyrazem twarzy jaki umiała zrobić i pyta:
- Jasiu powiedz nam dlaczego tak uważasz.
- Bo ostatnio jak wszedłem do sypialni rodziców w nocy, mama miała nogi w górze i krzyczała "Boże, dochodzę!", i gdyby tata jej nie przyszpilił, to byśmy ją stracili, biedaczkę.
W szpitalu leży pod tlenem umierający facet. Przychodzi do niego ksiądz, żeby go wyspowiadać. Przysiadł na jego łóżku i mówi:
- Tak, synu, powiedz mi ostatnie swoje grzechy.
- Ch..., ch...
- O przepraszam, widzę, że masz maskę tlenową. Więc masz tutaj kartkę, długopis i napisz.
Facet napisał coś i zmarł. Ksiądz bierze kartkę i czyta: "Chamie zejdź z przewodu tlenowego...".
Nowy ksiądz był spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafii, więc prosił kościelnego żeby mógł do świętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby się rozluźnić. I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze (a nawet lepiej) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju znalazł list:
"DROGI BRACIE:
- Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
- Na początku mówi się "Niech bedzie pochwalony", a nie "k.... mać";
- Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie;
- Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;
- Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
- A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie ciao;
- Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duże t";
- Nie wolno na Judasza mówić "ten sku*wysyn";
- Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara;
- Jest 10 przekazań a nie 12;
- Jest 12 apostołów a nie 10;
- Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pi*du;
- Inicjatywa aby ludze klaskali była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić "pociąg" to przesada;
- Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
- Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie połówki po 45 minut;
- Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie ku*wą;
- Jezusa ukrzyżowali, a nie zaj*bali;
- Ten obok w "czerwonej sukni" to nie był transwestyta, to byłem ja, Biskup!"
Przychodzi babcia do księdza i pyta:
- Czy ksiądz może mi ochrzcić kota?
- Ochrzcić kota? Bzdura, to niemożliwe!
- Ale mi bardzo mi zależy! Dam za to 10 tysięcy dolarów.
Ksiądz ochrzcił kota, ale sumienie go gryzło i poszedł do biskupa.
- Ochrzciłem kota.
- Coś ty zrobi??! - krzyczy na niego biskup.
- Ale dostałem za to 10 tysięcy dolarów.
- Aaaa, to w takim razie proszę teraz przygotować kota do bierzmowania!
Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik. Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku. Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża. Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana...
Specjalnie dla użytkowników obczaj.net, zniżka 5% na zakupy w sklepie z grami planszowymi Aeluri.pl (należy wejść przez ten link bądź podać przy zamówieniu kod promocyjny obczaj).
zedzik (22)
16.2.2010 22:32
nie czytalem ale niech bedzie plus :)
zedzik (22)
16.2.2010 22:34
przeczytalem jednak i nadal plus :D
kogutek (145)
16.2.2010 22:50
+
Taths (2)
16.2.2010 22:53
plus, lubie takie :)
-q- (92)
16.2.2010 23:00
dużo starych, ale te co nie znałem to naprawdę spoko, powinieneś mieć
udział w reklamach na obczaju, jak zresztą inni wrzucacze
udział w reklamach na obczaju, jak zresztą inni wrzucacze
dracon (4)
16.2.2010 23:44
w jakich reklamach?
WachuMastah (12)
17.2.2010 07:13
-
ROXI (8)
17.2.2010 09:03
dokladnie o jakich reklamach mowa?
mnie sie czytac nie chcialo ale wkoncu przeczytalam i plus niech bedzie
mnie sie czytac nie chcialo ale wkoncu przeczytalam i plus niech bedzie
Magnolia (17)
17.2.2010 09:44
aa.. nawet +
trzciniak85 (30)
17.2.2010 10:09
"Siła ich wiary rzuca mnie na kolana" zniszczyło xD +!!
Remun19 (96)
17.2.2010 10:19
Kawałek o ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA to mnie rozj**ał. 2 minuty na
bezdechu w mordę!! I pierwszy niezły/. plus
bezdechu w mordę!! I pierwszy niezły/. plus
peppino (5)
17.2.2010 10:43
piękne:)) plus
peppino (5)
17.2.2010 10:47
-q- (81)
ignoruj użytkownika
16.2.2010 23:00
dużo starych, ale te co nie znałem to naprawdę spoko, powinieneś
mieć
udział w reklamach na obczaju, jak zresztą inni wrzucacze
O co Ci chodzi? Jakie reklamy ty tu widzisz? Chyba że te, które ja
wrzucam:)>??? Ja żadnych reklam na obczaju nigdy nie widziałem.
Prowokujesz.
ignoruj użytkownika
16.2.2010 23:00
dużo starych, ale te co nie znałem to naprawdę spoko, powinieneś
mieć
udział w reklamach na obczaju, jak zresztą inni wrzucacze
O co Ci chodzi? Jakie reklamy ty tu widzisz? Chyba że te, które ja
wrzucam:)>??? Ja żadnych reklam na obczaju nigdy nie widziałem.
Prowokujesz.
Nikita (68)
17.2.2010 15:04
niektóre z nich były i mam nadzieje, ze za jakiś czas znów się
pojawią ;D
Wrzuta na PLUS;)
pojawią ;D
Wrzuta na PLUS;)
qQq (6)
17.2.2010 15:20
+;]
Rafixx (11)
17.2.2010 16:55
PLUS
gupi (95)
17.2.2010 21:28
no ba +
Jo_Anna (9)
18.2.2010 00:20
nie lubię czytać na obczaju ale się przemogłam;)...Plus +
FENIX (1)
18.2.2010 09:23
MOże być plus ?
Miller (66)
18.2.2010 09:43
trochę staroci,trochę nowości-ogólnie na +
martula (109)
18.2.2010 14:16
najlepszy z ta tablica hahah plusik!!
Kamil_31 (23)
19.2.2010 10:44
zaj**iste :D
Specjalnie dla użytkowników obczaj.net, zniżka 5% na zakupy w sklepie z grami planszowymi Aeluri.pl (należy wejść przez ten link bądź podać przy zamówieniu kod promocyjny obczaj).
polecamy strony:
kiedy dojdzie przelew
|
czy działa internet
|
jaki masz dziś nastrój
|
czatuj do woli
|
gry planszowe
|
fueqpqujmgep

